"Dziennik Polski", 15.12.2008
Świętowała Kościeliska

Zakopane. Opłatek w willi "Orla"



Wspólną modlitwę celebrował ks. Józef Bednarczyk. Obok: Elżbieta Samek-Czapla, pomysłodawczyni opłatkowego spotkaniai właścicielka willi "Orla"


Jak na wigilijny wieczór przystało wszyscy składali sobie życzenia i łamali się opłatkiem - na zdjęciu z lewej: Józef Pitoń
   
W regionalnej willi "Orla" przy ul. Kościeliskiej odbyło się spotkanie opłatkowe mieszkańców najstarszej ulicy pod Giewontem. Przy wigilijnym stole, zastawionym rozmaitymi smakołykami, zasiedli nie tylko mieszkańcy, ale i sympatycy "zakopiańskiej starówki". Modlitwę podczas spotkania odmówił ks. Józef Bednarczyk z kościoła pw. Najświętszej Rodziny, a kolędy zagrała góralska kapela.

- Mamy nadzieję, że zorganizowane po raz pierwszy w willi "Orla" spotkanie wigilijne pozwoli mieszkańcom oraz miłośnikom najstarszej zakopiańskiej ulicy poczuć się przy wspólnym stole choćby przez ten wieczór jedną rodziną - powitała przybyłych gości Elżbieta Samek-Czapla, właścicielka willi "Orla", a także architekt i scenograf, organizator cyklicznych "Posiadów pod Giewontem".

Podczas opłatkowego spotkania wspominano także zmarłych mieszkańców ulicy Kościeliskiej m.in. ks. Józefa Stolarczyka, Wojciecha Krzeptowskiego, Franciszka Mardułę, Włodzimierza Wnuka, Karola Kłosowskiego, Andrzeja Chramca, Antoniego Kenara, Karola Stryjeńskiego i Stanisława Gąsienicę Sobczaka.



Przy wigilijnym stole, zastawionym rozmaitymi smakołykami, zasiedli nie tylko mieszkańcy, ale i sympatycy "zakopiańskiej starówki"

Współorganizatorem wigilijnego spotkania w willi "Orla" był zakopiański oddział Związku Podhalan.



(GAB)  
Fot. Bożena Gąsienica  


"Tygodnik Podhalański", 13.12.2008

Opłatek ulicy Kościeliskiej



Wigilijny wieczór w Orli, słowa Św. Łukasza czyta ks. Józef Bednarczyk
Fot. Rafał Gratkowski


Każdy dzielił się opłatkiem i życzeniami
Fot. Rafał Gratkowski
   
Zdrowia, szczęścia i obyśmy się spotkali za rok - te życzenia najczęściej można było usłyszeć w piątkowy wieczór w Willi "Orla" przy ul. Kościeliskiej. Góralskie rody, mieszkańcy zakopiańskiej starówki licznie stawili się na pierwszym opłatkowym spotkaniu.

- Gdy podczas Święta Ulicy Kościeliskiej rzuciłam pomysł aby zrobić wspólną wieczerzę wigilijną, od razu podniosły się głosy, że to się nie uda. Że tu mamy wiele skłóconych rodów, że ludzie nie przyjdą - mówi Elżbieta Samek-Czapla, która wraz z gaździnami z ulicy Kościeliskiej zorganizowała wspaniałą wigilię dla mieszkańców najstarszej zakopiańskiej ulicy.

Wbrew obawom spotkanie wigilijne celebrowane przez księdza Józefa Bednarczyka z Parafii Świętej Rodziny udało się wspaniale. Przyszło dużo ludzi, którzy łamiąc się opłatkiem i spożywając wspólnie smakowite, wigilijne dania na ten wieczór stali się prawdziwie jedną rodziną. Po wieczerzy przy dźwiękach góralskiej kapeli popłynęły pod niebo wspólnie śpiewane kolędy.



Rafał Gratkowski  


"Dziennik Polski", 16.09.2008
Inicjatywa willi "Orla"

Zakopane pamięta o Witkiewiczu



Na powitanie wszystkich gości w willi "Orla" był chleb i sól oraz kwiaty i podziękowania za gościnę i życzliwość dla gospodyni Elżbiety Samek-Czapli



Towarzystwo Opieki nad Zabytkami uhonorowało Elżbietę Samek-Czaplę (z lewej) tytułem członka wspierającego. Dyplom wręczyła prezes TOnZ - Agata Nowakowska-Wolak.
   
Święto Ulicy Kościeliskiej rozpoczęło się od poczęstunku i wspólnej zabawy przy góralskiej muzyce w willi "Orla", położonej przy Kościeliskiej 50. Jej gospodyni Elżbieta Samek-Czapla wystąpiła z inicjatywą postawienia pomnika Stanisławowi Witkiewiczowi - twórcy stylu zakopiańskiego. - Pytamy się, kiedy Zakopane przypomni sobie, kim dla niego był, jest i będzie Stanisław Witkiewicz i postawi mu pomnik? - brzmiały słowa apelu.

W zabytkowej willi "Orla" uczestnicy spotkania zostali powitani staropolskim obyczajem - chlebem i solą, a na stołach czekały różne przysmaki. Święto oficjalnie otworzył prezes Związku Podhalan Jan Gąsienica Walczak.
- W tym roku Święto Ulicy Kościeliskiej zbiegło się z 93. rocznicą śmierci Stanisława Witkiewicza, która przypada 5 lub 14 września. Historycy nie są zgodni co do dokładnej daty - mówiła Elżbieta Samek-Czapla. - Znajdujemy się na zakopiańskiej "starówce", a gdyby nie Witkiewicz, nie byłoby tego Zakopanego, jakie dzisiaj mamy. Willa "Orla" podjęła więc inicjatywę, aby postawić pomnik naszemu Stasiowi, który do dzisiejszego dnia takiego upamiętnienia się nie doczekał.

Gospodyni willi "Orla" przekazała apel w tej sprawie na ręce Agaty Nowakowskiej-Wolak, prezes zakopiańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Na miejsce ustawienia pomnika zaproponowała dziedziniec przed willą "Koliba", w której mieści się Muzeum Stylu Zakopiańskiego. Obiecała też wsparcie i pomoc w realizacji tej inicjatywy. - Idea jest piękna, tym bardziej że nasze towarzystwo nosi imię Stanisława Witkiewicza. Przekażemy pomysł również Muzeum Tatrzańskiemu. Najlepszym pomnikiem jest jednak zadbanie o wszystkie zakopiańskie wille w stylu zakopiańskim - powiedziała Agata Nowakowska-Wolak.

Spotkanie było też okazją do podziękowań dla Elżbiety Samek-Czapli, która w swojej willi podejmuje wiele cennych inicjatyw, związanych z historią, kulturą i ochroną zabytków Zakopanego. Dyplom i kwiaty od Związku Podhalan wręczył Jan Gąsienica Walczak. Natomiast za gościnę podczas Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków oraz organizację spotkań i wycieczek szlakiem zakopiańskich zabytków dziękowała Agata Nowakowska-Wolak. - Jesteśmy ogromnie wdzięczni jako Towarzystwo Opieki nad Zabytkami i powołujemy panią na członka wspierającego nasze towarzystwo - mówiła prezes TOnZ.

Na spotkaniu obecny był także syn Józefa Mularczyka - malarza zafascynowanego górskim krajobrazem, którego twórczość promuje Elżbieta Samek-Czapla. W imieniu ojca wręczył gospodyni willi "Orla" obraz przedstawiający Czarny Staw nad Morskim Okiem.



Tekst i fot. ANNA KARPIEL  


"Tygodnik Podhalański", 15.09.2008

Skromny pomnik dla skromnego Witkiewicza




   
Zgromadzeni w willi "Orla" na otwarciu Święta Ulicy Kościeliskiej przyklasnęli pomysłowi Elżbiety Samek - Czapli: Zakopane w końcu powinno uhonorować pomnikiem twórcę stylu zakopiańskiego.
Piątego lub 14 września, historycy nie są zgodni co do daty, przypada 93 rocznica śmierci Stanisława Witkiewicza. Jak to jest, że twórca stylu zakopiańskiego nie doczekał się w Zakopanem pomnika? W tym roku przygotowałam apel o podjęcie inicjatywy postawienia Stanisławowi Witkiewiczowi postumentu. Może koło willi Koliby, w cieniu drzew. Ulica Kościeliska zyskałaby piękne miejsce pamięci - Elżbieta Samek - Czapla, właścicielka willi "Orla", wystąpiła z takim apelem do mieszkańców Zakopanego i władz miasta. Okazja była piątkowa uroczystość otwarcia Święta Ulicy Kościeliskiej.

Apel przyjęła Agata Nowakowska - Wolak, prezes Podhalańskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Przypomniała, że Stanisław Witkiewicz był niesamowicie skromnym człowiekiem. - Nasze towarzystwo nosi jego imię, ale pomysł na nieduży pomnik w formie popiersia, jest doskonałą inicjatywą - podsumowała Agata Nowakowska-Wolak.



Tekst i fot. Rafał Gratkowski 


"Tygodnik Podhalański", 13.09.2008

Pomnik dla twórcy stylu zakopiańskiego



Wiceburmistrz Zakopanego Jan Gąsienica Walczak otworzył trzydniowe Święto ul. Kościeliskiej
Fot. Rafał Gratkowski




Agata Nowakowska-Wolak, szefowa Towarzystwa Opieki nad Zabytkami wręcza dyplom Elżbiecie Samek
Fot. Rafał Gratkowski



Syn malarza podarował gaździnie z willi Orla obraz swego ojca Józefa Muralczyka
Fot. Rafał Gratkowski

Choć pod Tatrami pomników nie brakuje, to twórca stylu zakopiańskiego wciąż nie został uhonorowany żadnym postumentem w Stolicy Polskich Tatr.

5 lub 14 września, historycy nie są zgodni co do daty, przypada 93. rocznica śmierci Stanisława Witkiewicza. Jak to jest, że twórca stylu zakopiańskiego nie doczekał się w Zakopanem pomnika? W tym roku przygotowałam apel o podjęcie inicjatywy postawienia Stanisławowi Witkiewiczowi postumentu. Może koło willi Koliby, w cieniu drzew. Ulica Kościeliska zyskałaby piękne miejsce pamięci – Elżbieta Samek-Czapla, właścicielka willi „Orla”, wystąpiła z takim apelem do mieszkańców Zakopanego i władz miasta. Okazją była piątkowa uroczystość otwarcia Święta Ulicy Kościeliskiej.

Apel przyjęła Agata Nowakowska-Wolak, prezes Podhalańskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Przypomniała, że Stanisław Witkiewicz był niesamowicie skromnym człowiekiem. – Nasze towarzystwo nosi jego imię, ale pomysł na nieduży pomnik w formie popiersia, jest doskonałą inicjatywą – podsumowała Agata Nowakowska-Wolak.



Rafał Gratkowski  


"Tygodnik Podhalański", 29.05.2008
Festiwalowa szczawiowa z lubczykiem

Zakopane na Kazimierzu

Na tegorocznym Festiwalu Zupy w Krakowie górale uwarzyli zupę szczawiową. Duże wzięcie miała też przywieziona prosto z gór żętyca.

Do wielkiego gara z zupą szczawiową na krakowskim Kazimierzu ustawiła się długa kolejka miłośników płynnej strawy. -Poczęstowaliśmy około 300 osób. Wnieśliśmy trochę góralskich kolorów w ten stary, krakowski Kazimierz. Wraz z moim zespołem z Willi "Orla" przyjechała też na Festiwal Zupy Zosia Karpiel Bułecka z panią Krysią - mówi Elżbieta Samek-Czapla, szefowa ekipy, startującej na VII Festiwalu Zupy w Krakowie w sobotę 24 maja. Do konkursu zgłoszono "zupę szczawiową z Buńdówek" z dodatkiem owczych specjałów, jako zupę sezonową, wiosenną, w regionalnym klimacie.

Pomysłodawcą szczawiówki był Henryk Król Łęgowski z Buńdówek. Rankiem w piątek na jego łąkach zjawiła się ekipa z "Orli" by nazbierać szczawiu. - Opracowując przepis zupy szczawiowej, chodziło nam o przygotowanie
przepisu prostej zupy w oparciu o sezonowe produkty regionu Podhala. Doprawialiśmy zupę słodką żętycą z mleka owiec, wypasanych w górnej części polany, a oscypki do posypania grzanek zrobił nam baca Jasiek z szałasu na Buńdówkach. A lubczyk, po góralsku zwany "lubscek", zbierany w Tatrach, dodał zupie niepowtarzalnego aromatu - opowiadają uczestniczki sobotniego festiwalu.

Zupa szczawiowa to potrawa regionalna - szczaw rośnie w Tatrach aż do regla dolnego. Na biednym Podhalu w okresie przednówka rosnący dziko na łąkach szczaw był rośliną często wykorzystywaną w kuchni.

Polana Buńdówki to miejsce szczególne. W czasie II wojny światowej z Księżego Lasu w głąb Tatr prowadził tędy Szlak Tatrzańskich Kurierów. Obecnie teren znajduje się w granicach Parku Kulturowego. W górnej części polany jest prowadzony wypas owiec, a w bacówce są wyrabiane sery owcze.

(rav) 


"Tygodnik Podhalański", 24.04.2008

Zakopane zabudowane



Ożywiona dyskusja o zabytkach.
Fot. Rafał Gratkowski



Honorowi Członkowie TOnZ.
Fot. Rafał Gratkowski



Niszczejące zabytki Zakopanego.
Fot. Rafał Gratkowski
   
Aroganckie lobby budowlane niszczy historyczną tkankę Zakopanego. Spętani przepisami urzędnicy godzą się, by architektoniczne "kurioza" wyrastały w miejsce stylowych willi.

Inwestycyjny pęd ku rozwojowi obiektów wypoczynkowych pod Tatrami przybiera formy coraz bardziej groźne i chaotyczne. To smutny wniosek z debaty, przeprowadzonej w piątek 18 kwietnia w sali obrad Urzędu Miasta Zakopanego. Ratunkiem ma być przywrócenie stanowiska miejskiego konserwatora zabytków. Zabiegają o to usilnie miłośnicy unikalnej zakopiańskiej architektury, która ginie na naszych oczach.

Okazją do debaty "Jakie Zakopane?" był Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków. Na pytanie zadane przez prezes zakopiańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Agatę Nowakowską-Wolak starali się odpowiedzieć architekci, luminarze kultury i sztuki, przedstawiciele władz miasta i urzędnicy.
Spotkanie rozpoczęła miła uroczystość. Za zasługi dla kultury i ratowanie zabytków tytuły Honorowego Członka TOnZ otrzymali: Ewelina Pęksa, Wincenty Galica i Bronisław Stefanik, w imieniu którego okolicznościowy dyplom i wiązankę kwiatów odebrała jego małżonka, Barbara Jabłońska-Stefanik. Potem nie było już tak przyjemnie. Zakopiańscy społecznicy zaprezentowali fotografie tego, co pozostało po urokliwych willach w centrum i góralskich chałupach na obrzeżach miasta.

- Ulica Jagiellońska jest już w połowie stracona. Willa "Helena" niedawno częściowo spłonęła. Właściciel z Krakowa jest bardzo niezadowolony że ogień jej nie strawił, płaci podobno tysiąc złotych, żeby ogień dalej zrobił swoje. Obok zaprojektowany w 1897 roku przez Zygmunta Dobrowolskiego dom, w którym mieszkał Władysław Hasior i gdzie mieścił się internat Szkoły Kenara, rozsypuje się na naszych oczach. Willa "Borek" bardzo zaniedbana. Dom "Stefa" już opanowany przez pijaczków, boazerie porąbane na podpałkę - Barbara Tondos wymieniała dumne niegdyś nazwy, pokazując fotograficzną dokumentację zniszczeń.

Społecznicy w oparciu o rejestr 2,5 tysiąca obiektów z lat 70. zaczęli tworzyć Gminną Ewidencję Zabytków. - Mamy ich 500, to zaledwie 1/6 zabudowy Zakopanego. Ale po sprawdzeniu stanu stu z nich mamy jakże bolesne spostrzeżenie, że 66 praktycznie nie istnieje. Są to budynki źle konserwowane, zrujnowane. Niektóre w rękach prywatnych, inne we władaniu gminy albo starostwa tatrzańskiego - wylicza prezes Agata Nowakowska-Wolak.

Potrzebę stworzenia i wprowadzenia w życie programu ratowania zakopiańskich zabytków podkreślał burmistrz Janusz Majcher. - Wróciłem z Brukseli, Unia Europejska przeznacza wielkie nakłady na ochronę obiektów zabytkowych. To ważne tym bardziej, że w tym roku przypada 25. rocznica istnienia TOnZ.

Witold Straus, wiceprezes zarządu głównego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, nie ukrywał, że wysoko ceni poziom debaty. - Mam skalę porównawczą z całej Polski. Ratowaniem zabytków zajmuję się od 40 lat. Zakopane kocham, dlatego uważam, że w obronie urokliwej architektury miasta musicie działać. Nie ustawajcie w walce z biurokracją. Bombardujcie urzędy pismami. Bo tylko w ten sposób możecie uratować resztki dawnej świetności przed betonowymi kwadraciakami i innymi architektonicznymi kuriozami - apelował do członków stowarzyszenia podczas nieoficjalnej części spotkania w willi "Orla". Za przykład dał zrujnowaną willę "Turnia". - To jest sprawa dla prokuratora. Przecież ten zabytkowy obiekt już lata temu powinien zostać odremontowany. Na to są zapewnione środki - podsumował Witold Straus.

Rafał Gratkowski 


"Dziennik Podhalański", 04.03.2008
W willi "Orla"

Z teki Andrzeja B. Krupińskiego



Fot. Ewa Czerwieniec
Andrzej B. Krupiński w willi "Orla" prezentuje ponad sześćdziesiąt swoich prac
   

W willi "Orla" przy ulicy Kościeliskiej w Zakopanem otwarta została wystawa rysunków i akwareli historyka sztuki i konserwatora Andrzeja B. Krupińskiego. Wernisaż był jednocześnie okazją do dyskusji na temat ochrony dóbr kultury.
- Trudno opisywać zabytki, nie pokazując ich - wyjaśniał podczas wernisażu Andrzej Krupiński powody, dla których rozpoczął rysowanie obiektów zabytkowych i ciekawych architektonicznie. - Według mnie fotografia niedostatecznie odzwierciedla to, co chciałbym pokazać, więc zacząłem rysować. Najpierw to były tylko rysunki, a parę lat temu spróbowałem akwareli. Okazało się, że wyszło nieźle. Od dziesięciu lat zacząłem publikować swoje teki. Zaczęło się od współpracy z "Dziennikiem Polskim", gdzie w stałej kolumnie publikuję rysunki polskich zabytków wraz z komentarzem.
Na wystawie w "Orli" prezentowane są prace, które powstały w ciągu trzydziestu lat. Wykonane ołówkiem i piórkiem oraz akwarelą dokumentują zabytkowe obiekty, kościoły, dwory i chałupy. Uzupełnieniem wystawy jest prezentacja portretów i karykatur przedstawiających znane postaci ze świata sztuki i kultury. Te prace zaczęły powstawać, gdy dostrzegł w sobie także umiejętność obserwacji postaci.
Elżbieta Samek-Czapla, organizatorka wystawy, postanowiła wykorzystać obecność Andrzeja Krupińskiego do zainicjowania dyskusji o stanie zbytków Podhala.
(ECZ) 


NÉPSZAVA 2008. január 3. csütörtök
Pályák kezdőknek és haladóknak - Gorál vendégszeretet

Zakopane, a téli főváros


A magyarok közt legismertebb lengyel síközpont Zakopane. A hangulatos, hagyományokban gazdag települést Lengyelország téli fővárosának, a lengyel síelés bölcsőjének is nevezik. E sajátságos aurájú üdülési központot a gorálok, a hegyi emberek személyisége teszi még különlegesebbé.



Zakopane Podhale régió fővárosa és Lengyelország legmagasabban fekvő alpesi jellegű városa. Gyakorta emlegetik Lengyelország téli fővárosaként, hiszen ilyentájt sok ezren keresik fel a különleges hangulatú, a múlt emlékeit megőrző települést.


Zakopane éghajlata rendkívül kedvező, a XIX. század 70-es éveiben kedvelt gyógyüdülőhely volt, majd a síelők is felfedezték. A szezon jobbára május elejéig tart. A lengyel Tátra páratlan fekvésű „fővárosa” nemcsak lélegzetelállító panorámájáról híres, hanem a múltat idéző erkélyes, egymás fölé magasodó tetőzetű, szép fafaragású, jellegzetesen zakopanei stílusú gorál házairól is.


Zakopane 33 kilométernyi sípályával és 50 felvonóval rendelkezik. Nagy előnye, hogy a pályák rendkívül különbözők: a kezdők számos lapos és könnyű pályát találnak, míg a haladók meredek és nehéz hegyoldalakon csúszhatnak. A síterületek azonban nem alkotnak összefüggő rendszert, az egyes sípályákat autóval vagy kisbuszokkal közelíthetjük meg. A legjobb adottságú sípályák a Kasprowi-csúcs környékén vannak, itt találhatóak a leghosszabb és legváltozatosabb pályák, főként haladók és középhaladók számára. Nagy népszerűségnek örvend Nosal lejtője is. Az éjszakai sízési lehetőség mellett itt FIS-pálya is található. A városban található pályák a sísánc, a téli stadion és a sífutópályák mellett fekszenek. Kezdőknek való ismert, szintén kivilágított és hóágyúzott lejtő a Koziniec. Feltétlenül meg kell továbbá említeni Bukowina Tatrzanskát, a Zakopanétól pár kilométerre, legmagasabban fekvő festői tátrai települést. Fenséges panoráma nyílik innen az egész Magas-Tátrára. Az egész falu egy síterület, kivilágított és hóágyúzott pályákkal. A családoknak Bialka Tatrzanska ajánlott, mivel széles lejtői rendkívül alkalmasak családi sízésre.

Zakopane a versenysport központja is. 1910-ben itt rendezték meg először az első síversenyt, amelyen számos ország összesen 150 sportolója vett részt.



Kenyérrel és sóval fogadják az érkezőt

A hagyományos zakopanei ház előtt a gorál sajtokat árulják
Fotók: B. Mezei Éva


Zakopane központja a Krupówki utca, ez Lengyelország öt leghíresebb utcáinak egyike. Számos nemzetiségű turista sétál rajta, árusok árulják portékáikat. Akik nem síelnek, azoknak is számos lehetőség kínálkozik a kikapcsolódásra, így például felfedezni a történelmi emlékekben gazdag királyi koronázóvárost, Krakkót vagy a gyógyító levegőjű wieliczkai sóbányát, mely az elsők között került az UNESCO világörökség-listájára. Érdemes betérni a hangulatos kis vendéglőkbe és kipróbálni a gorál vendégszeretetet. Zakopane és a Podhale régió egyik legnagyobb látványossága az élettel teli gorál folklór. Sok kultúra ötvözeteként jött létre: a lengyel, szlovák, magyar és balkáni kultúrákból, a kárpáti civilizációk elemeit is magában foglalva a zord éghajlaton és hegyi körülmények között.

Glob Hungary Magazine 01.2008

"Górál karácsony "


Lengyelországban, a Zakopane környékén élő górálok karácsonyi szokásaival, ünnepi étkeivel ismerkedhettek meg a magyar utazásszervezők és a sajtó képviselői a Lengyel Nemzeti Idegenforgalmi Képviselet működésének 10. évfordulója alkalmából.




Az év vége közeledtével egyre több csábító, bel- és külföldi ajánlattal találkozhattunk a karácsonyi ünnepek eltöltéséhez, vagy az új év köszöntéséhez. Talán nem járunk messze az igazságtól, ha úgy gondoljuk, hogy nálunk a karácsony elsősorban otthon, családi körben, az óév búcsúztatása azonban már igen változatos helyszíneken és ötletgazdag programok közepette, kötetlenebbül zajlik. Természetesen mindkét ünnepnél fontos szerepet játszanak az ételek és italok, de ezekben is megmutatkozik a két ünnep közötti eltérés. Világszerte a karácsonyhoz kötődik a több tradíció, mely nagy eltérést mutat vallásonként, nemzetenként, vidékenként. Hazánkban is számos hagyományt ápolnak, melyek közül legjobban a zártabb közösségek, eldugott falvak, tudatos hagyományőrzők tudták megtartani a kulturális örökségünkhöz tartozó szokásokat.



Lengyelországban, a Zakopane környékén élő górálok karácsonyi szokásaival, ünnepi étkeivel ismerkedhettek meg a magyar utazásszervezők és a sajtó képviselői a Lengyel Nemzeti Idegenforgalmi Képviselet működésének 10. évfordulója alkalmából. A Tátra magas hegyei által körülzárt falvakban, jellegzetes faházakban élő "hegylakók" eredeti lakhelyeit ma is láthatjuk Zakopáne óvárosában, ahol az újonnan épülő villák is a régi stílust követik. A Willa Orla Panzió - mely a patinás környéken 21 szobával szálláshelyül is szolgál - látta vendégül a mi magyar csoportunkat szentesti étkekkel.




A bejáratnál népviseletbe öltözött lányok sóval és kenyérrel, bent a górál legények zeneszóval fogadták az érkezőket. Az étterem több százéves hagyományokat őriz, eredeti receptek alapján készült ételeket szolgálnak fel. A 12 ételből álló szentesti menüsort a böjti céklaleves (barszcz) nyitotta, melyet vargányával töltött barátfüle és káposztás, erdei gombás, húsos és szilvás pirog követett. A sort a halak folytatták: tejfölös és olívaolajban marinált hering után "királyi" pontyszeletek következtek. Hagyományosan szentesti babos káposzta és a vidékre jellemző vöröskáposztás gyöngybab is került az ünnepi asztalra frissen sült falusi kenyérrel.



Az édességek valóságos kavalkádját vonultatták fel vendéglátóink: aszalt gyümölcsös sün, kalács (kolacz) hegyi sajttal és mazsolával, mákos beigli, dióval töltött túrós, cukormázas kalács, gyömbéres mézeskalács, mákos pálcika gyümölcsös mártással. Kóstolhattunk góráli fonottast, szigorúan a szentesti menühöz tartozó mákos tésztát és déli gyümölcsös kutiát. A helyi gyümölcsöskertekben termett alma-, szilva- és körtekompót, valamint tojásos lengyel vodka zárta a lakomát.



Ha valakiben felmerül a gondolat így ünnepek után, hogy inkább szakít a hazai hagyományokkal, mert alaposan belefáradt a sok sütés-főzésbe és jövőre szívesebben tesztelné a lengyel tradíciókat, bátran forduljon információért a Lengyel Nemzeti Idegenforgalmi Képviselethez www.polska-tourist.info.hu (Budapest 1075. Károly krt 11.), vagy a lengyel utakat kínáló utazási irodákhoz, akik teljes utazásukat megszervezik, de tájékozódhatnak közvetlenül a Willa Orla honlapján is www.orla.com.pl , ahol megtudhatják, hogy a panzióban és tradícionális éttermében egész évben szívesen látnak egyéni és csoportos vendégeket, s vállalják ünnepi rendezvények megszervezését is.
Szöveg / Fotók: Szucsák É.

"Dziennik Polski", 13.11.2007
Z "Willą Orla" na szlakach narodowej pamięci.

"Tradycja zobowiązuje "


W sobotnie popołudnie "Willa Orla" zaprosiła na wspomnieniowy spacer "Zakopiańskie Miejsca Pamięci Narodowej", zakończony poczęstunkiem u Elżbiety Samek pod zabytkowym sosrębem z 1902 r. z wizerunkiem orła w koronie. Patriotycznym szlakiem poprowadziła uczestników wycieczki przewodniczka tatrzańska Jadwiga Trojan.



Jak się okazuje, miejsc pamięci narodowej w Zakopanem jest bardzo wiele. Wystarczy przejść którąś z głównych ulic. Miejsca te upamiętniają wiele wydarzeń i osób ważnych dla historii samego Zakopanego, ale także całego narodu. Choć pretekstem do spaceru było Święto Niepodległości, Jadwiga Trojan wyjaśniła, że nie chce opowiadać tylko o Legionach i Piłsudczykach. Wszak pomnik Grunwaldzki, pod którym spotkali się uczestnicy, upamiętnia wydarzenia z 1410 r., też ma swoją niezwykłą historię. Powstał z okazji 500-lecia bitwy pod Grunwaldem z inicjatywy prezesa Związku Górali Franciszka Pawlicy. Został odsłonięty w 1911 r. na Zakopiańskim Rynku (dziś plac Niepodległości). Projekt wykonał Wojciecha Brzega, a materiał podarował hr. Władysław Zamoyski. W 1925 r. u jego podstawy umieszczono tablicę upamiętniającą Nieznanego Żołnierza. Przed pomnikiem odbywały się liczne uroczystości i demonstracje patriotyczne. W czasie II wojny światowej pomnik został rozebrany przez hitlerowców, ale grupie zakopiańczyków udało się przechować dokumenty fundacyjne i główne elementy. Ponownie został ustawiony w 1948 r. w Parku Miejskim, ponieważ na dawnym rynku stanął inny pomnik - upamiętniający żołnierzy radzieckich.

Sam rynek, na którym przysięgę składali żołnierze wyruszający w 1918 r. z Zakopanego do Legionów, również naznaczyła historia. Zmieniały się jego nazwy: plac Niepodległości, plac Adolfa Hitlera, plac Zwycięstwa i wreszcie od 1990 r. - znów plac Niepodległości. To właśnie przy tym placu znajduje się dom, w którym mieszkał Bronisław Czech - taternik, olimpijczyk, jeden z czołowych zawodników w narciarstwie klasycznym i alpejskim przed II wojną światową. W 1940 r. został aresztowany przez Niemców i wywieziony do Oświęcimia, gdzie zmarł. Na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku znajduje się jego symboliczny grób. Tuż przy placu Niepodległości stoi również budynek Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", a niedaleko przy ul. Kasprusie willa "Atma", dom wybitnego kompozytora i wielkiego patrioty, Karola Szymanowskiego.

Organizatorka wspomnieniowego spaceru Elżbieta Samek–Czapla złożyła kwiaty pod Drzewem Wolności - lipą zasadzoną 89 lat temu

Tych, którzy w różnych okresach historii walczyli za Ojczyznę - legionistów, sybiraków, żołnierzy Związku Walki Zbrojnej AK - upamiętniają trzy tablice umieszczone na murach kościoła Najświętszej Rodziny. Kolejne narodowe pamiątki znajdują się na Pęksowym Brzyzku. Tu znicze przyniesione przez uczestników tego wyjątkowego spaceru zapłonęły pod pomnikiem Powstańców i pomnikiem Ofiar Katynia oraz na mogiłach tatrzańskich kurierów Bronisława Czecha, Jana Krzeptowskiego "Ujka" i Stanisława Marusarza. Przez Tatry prowadził szlak przerzutu ludzi i dokumentów na Słowację, i dalej na Węgry, do Budapesztu. Kurierami zostawali przewodnicy, taternicy, narciarze, także ci najwybitniejsi. Wielu z nich zapłaciło za to najwyższą cenę.

I jeszcze jedno ważne miejsce - Drzewo Wolności zasadzone w 1918 r. Tu narodową legendę przypominają odczytane przez przewodniczkę słowa odezwy Włodzimierza Tetmajera z 1914 r.: "Poruszyło się śpiące wojsko spod Tatr... Podhalanie! Wzywam Was! W imię swobody, wolności i w imię święte Polski! Już czas!".

Organizatorką i pomysłodawczynią wspomnie-niowego spaceru szlakiem zakopiańskich miejsc pamięci, w którym splotło się ze sobą wiele wątków narodowej historii, była właścicielka regionalnego pensjonatu "Willa Orla" Elżbieta Samek-Czapla - architekt, artysta plastyk, scenograf, córka znanego krakowskiego historyka sztuki, profesora Jana Samka. Dom należał kiedyś do Wojciecha Krzeptowskiego, brata Sabały. Na sosrębie datowanym na ok. 1902 r. znajduje się wizerunek Orła Białego w koronie z dumnie rozpostartymi skrzydłami. - Jest to wyjątkowe miejsce, które przypomina o narodowej tradycji. Z tą tradycją związane są także silnie moje rodzinne korzenie, stąd pomysł na wspomnieniowy spacer w przededniu Święta Niepodległości i na fundację "Orli Lot", która wkrótce powstanie. Zadaniem fundacji będzie popularyzacja dziedzictwa kulturowego Polski, ze szczególnym uwzględnieniem Podhala. Planujemy w willi "Orla" kolejne wystawy, spotkania, a nawet wydawanie jednodniówki - opowiadała o swojej inicjatywie Elżbieta Samek-Czapla.
Tekst i fot. ANNA KARPIEL

"Dziennik podhalański", 19.09.2007

"Święto Kościeliskiej "

Wielkimi krokami zbliża się Święto Ulicy Kościeliskiej i Tatrzańska Jesień 2007. W ramach imprezy przygotowanej przez Związek Podhalan Oddział Zakopane, Starostwo Tatrzańskie, Urząd Miasta Zakopanego, Szkołę "Kenara", Muzeum Tatrzańskie, willę "Orla", Galerię Kłosowskich, parafię Najświętszej Rodziny i restaurację "U Wnuka" wszystkich uczestników czeka moc atrakcji.

Świętowanie rozpocznie się w sobotę o godz. 10 mszą świętą w Starym Kościółku w intencji mieszkańców Kościeliskiej.
Po zwiedzaniu Pęksowego Brzyzku zapalone zostaną znicze na grobach fundatorów kościółka. Następnie zaplanowano przejazd dorożkarskiej parady ul. Kościeliską. Na godz. 11.30 przewidziano konkurs na najpiękniej ubraną gaździnę (dziedziniec willi "Koliba"). Jurorzy ocenią także ogródki, nalewki i domowe wypieki.
Natomiast w niedzielę w ramach Święta Gór od godz. 14 świętowanie przenosi się pod Gubałówkę. Tu odbędzie się konkurs na najpiękniejszy sweter, na śpiew pasterski, a także wspólny koncert wszystkich finalistów. Rozdane zostaną nagrody dla zwycięzców poszczególnych konkurencji. Imprezie patronuje "Dziennik Polski".
(RAV)



"Gazeta Krakowska", 05-06.05.2007
Kultura w obiektywie Stanisława Gała

"Paparazzi Podhala"

   
Wystawa podhalańskiego paparazzi
w zakopiańskiej willi Orla
FOT. ŁUKASZ BOBEK


W zakopiańskiej willi Orla przy ul. Kościeliskiej 50 od kilku dni można podziwiać wystawę fotografii Stanisława Gała. Wystawa "Góralska parada" to przede wszystkim w znakomity sposób uchwycona w obiektywie kultura regionalna Podhala.

Wystawa prezentuje zdjęcia z prywatnych zbiorów autora dokumentujące wydarzenia z 2007 roku. Jest to również prezentacja dorobku Stanisława Gała, którego można spotkać niemal na każdym wydarzeniu artystycznym w regionie. Stanisław Gał zdecydowanie zasłużył sobie na miano góralskiego kronikarza. Nie bez kozery niektórzy mówią o nim "paparazzi Podhala".
(ŁB)



"Tygodnik Podhalański", 05.05.2007

"Góralska parada"

   
Nazywany jest paparazzim Podhala. Znają go ci wszyscy, którzy uczestniczą w imprezach i uroczystościach regionalnych. Jest tam, gdzie coś się dzieje. Prawie zawsze wędruje na rowerze. Stanisław Gał z Poronina nigdy nie rozstaje się z aparatem fotograficznym.
Jest absolwentem Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem, nastęnie Wydziału Ceramiki i Szkła Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.

Na wystawie „Góralska parada” w willi „Orla” w Zakopanem Stanisław Gał prezentuje swoje zdjęcia wykonane podczas zawodów kumoterek w różnych miejscowościach Podtatrza.

Konie, sanie, zaprzęgi, paradne góralki w regionalnych strojach, górale z bukowych portkach. To wszystko można zobaczyć na fotografiach pana Stanisława.


Jolanta Flach



"Dziennik Polski", 30.04.2007
Góralska parada w "Orli"

Do zdjęć trza mieć smykałkę


Podczas wernisażu artysta nie tylko sam robił zdjęcia, ale i do zdjęć pozował...
Fot. Rafał Gratkowski
   
"Nawet najdroższy, najlepszej klasy aparat to za mało - do zdjęć trza mieć smykałkę i dryg. Kto tego nie czuje, nie będzie robił dobrych zdjęć" - to prosta recepta na życiową pasję Stanisława Gała.

Nie sposób wyobrazić sobie jakiejkolwiek ważnej imprezy bez jego obecności. Artysta, fotograf, zwany przez niektórych "paparazzim Podhala", Stanisław Gał jest zawsze tam, gdzie dzieje się coś godnego utrwalenia. Z nieodłącznym aparatem fotograficznym notuje zdjęciami wydarzenia z życia Podhalan. Otwarta w czwartkowe popołudnie w wilii "Orla" ekspozycja jego prac "Góralska parada" to popis umiejętnego sportretowania regionalnej kultury.

- Nie lubi zdjęć pozowanych, najczęściej fotografuje z zaskoczenia: konie w biegu, wyścigi kumoterek, imprezy regionalne, uroczystości rodzinne, portrety górali, tatrzańskie krajobrazy. Pomysł zrobienia tej wystawy powstał spontanicznie. Pana Stanisława poznałam jesienią podczas wystawy prac Józefa Mularczyka. Był uczniem pana Józefa i do dzisiejszego dnia wspomina go jako wspaniałego pedagoga.



...oraz tańczył i śpiewał po góralsku
Fot. Rafał Gratkowski

W trakcie kolejnych odwiedzin Stanisława narodził się pomysł zorganizowania wystawy jego zdjęć jako kontynuacji idei "relacji mistrz - uczeń". Na wystawie prezentowane są fotografie ze zbiorów prywatnych Stanisława Gała, dokumentujące wydarzenia podhalańskie, które miały miejsce w 2007 roku - mówi Elżbieta Samek-Czapla, gaździna willi "Orla".

Stanisław Gał to góral urodzony w 1943 r. w Murzasichlu. Jest absolwentem Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem oraz Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu (na Wydziale Ceramiki i Szkła otrzymał w 1968 dyplom z wyróżnieniem). Od 1968 jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Po studiach wrócił na Podhale. Przez wiele pracował z dziećmi i młodzieżą jako instruktor plastyki. Uczył malarstwa, malarstwa na szkle i grafiki. Zajęcia prowadził m.in. w MDK w Nowym Targu, Zakładowym Domu Kultury NZPS Podhale, jak też w MDK w Zakopanem i Poroninie. Uznaniem dla jego pracy dydaktycznej jest wiele nagród podopiecznych oraz obecność na wystawach w Polsce i poza jej granicami. Aktywny działacz Związku Podhalan - przez 21 lat (1975-1996) pełnił funkcję członka zarządu ZP.

(RAV)



"Dziennik Polski", 25.04.2007
" Fotograficzna parada"

Staszek Gał w "Orli"

    Jutro o godz. 18 w Galerii Sztuki w willi "Orla" (ul. Kościeliska 50) odbędzie się wernisaż wystawy fotograficznej "Góralska Parada".


Trudno wyobrazić sobie ważne wydarzenie bez objuczonego aparatami Stanisława Gała. Podhalański fotokronikarz utrwala oblicza ludzi i zdarzeń, a efekty jego pracy będziemy mogli obejrzeć na kolejnej wystawie. Tym razem przy ul. Kościeliskiej.
- Wydarzenia z życia Podhala, wyścigi kumoterek - wielka parada odwagi w oprawie góralskiego folkloru, imprezy regionalne, uroczystości rodzinne, górale i ich radości, tatrzańskie krajobrazy pachnące mchem. Obrazy Stanisława Gała to nie tylko dokument wydarzeń, to wielkie umiłowanie gór, piękna kultury Podhala i świadectwo tożsamości narodowej - stwierdza zapraszając na wernisaż Elżbieta Samek-Czapla.

(RAV)



"Dziennik Polski", 21.03.2007
"Orla" w "Victorii"

"Egzotyczna turystyka "


Przedstawicielki Działu Obsługi Klienta "Willi Orla" z Markiem Traczykiem, organizatorem Workshop w Hotelu "Victoria"
Fot. archiwum Willa "Orla"
   
"Willa Orla" została zaproszona na "Polish Travel Mart" i jako jedyna reprezentowała region podhala na Pierwszym Międzynarodowym Workshop Turystyki Wyjazdowej. Premierowa impreza odbyła się 12-13 marca w warszawskim Hotelu "Victoria".


Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt zagranicznych biur podróży z przeszło 30 krajów świata. Już podczas pierwszego dnia odbyło się ponad 1500 rozmów biznesowych.
- To wielki sukces i dziś już jest uważany za jedno z najważniejszych wydarzeń tego roku w branży turystycznej. Jak ocenia większość uczestników, ich nowoczesna formuła okazała się wielkim sukcesem i spełniła oczekiwania. Uczestnictwo w Workshopie było okazją do spotkania z zagranicznymi operatorami turystycznymi, bezpośrednich branżowych rozmów z profesjonalistami branży turystycznej z pięciu kontynentów
- podkreśla Elżbieta Samek-Czapla, prowadząca "Willę Orla".

Na pamiątkę międzynarodowego spotkania zespół "Willi Orla" obdarował uczestników góralskimi aniołkami.

Jak podkreślają organizatorzy, wśród zagranicznych operatorów byli tacy, którzy w czasie imprezy zawarli umowy nawet na 20 grup.

Po raz pierwszy w Polsce zastosowano formułę workshop outgoing - umawiania spotkań przez specjalnie stworzony system informatyczny, na podstawie preferencji ustalonych przez uczestników.


(RAV)



"Dziennik Polski", 22.09.2006
Górskie pejzaże w willi "Orla"

"Mularczykowe Tatr malowanie"


Elżbieta Samek-Czapla (w góralskim stroju)
wraz z państwem Mularczykami podczas otwarcia ekspozycji
Fot. Rafał Gratkowski
    Spędzić ranek w Dolinie Chochołowskiej, obejrzeć młyn w Kacwinie, skoczyć nad Morskie Oko, rzucić okiem z Czerwonych Wierchów na Giewont, nasycić się latem na Hali Gąsienicowej i poczuć zimę na Mnichu, do tego zobaczyć pracę drwali i góralszczyznę na ul. Kościeliskiej - wszystko jednego dnia, o jednej godzinie. Niewykonalne? Nieprawda! Wystarczy zajrzeć do willi "Orla" przy ul. Kościeliskiej 50 w Zakopanem.


Podczas Święta Ulicy Kościeliskiej otwarto tam - z okazji 90. rocznicy urodzin Józefa Mularczyka - ekspozycję jego prac zatytułowaną "Malarz Tatr". - Ze względu na podeszły wiek, artysta nie dotarł pod ukochane Tatry, pozostał w Bochni, ale mamy tu jego najbliższą rodzinę - zaznaczyła podczas otwarcia organizatorka wystawy Elżbieta Samek-Czapla.

Józef Mularczyk nie tylko uprawiał malarstwo, ale i projektował, budował meble, rzeźbił świątki, a jako utalentowany skrzypek - koncertował. Z rodziną Mardułów z ul. Kościeliskiej łączyły go fascynacje budową instrumentów muzycznych.
- Pamiętam czasy, kiedy ojca nie było stać na blejtramy i malował na kawałku sklejki farbami, samodzielnie robionymi z pigmentu i oleju lnianego. Ojciec nigdy nie maluje na żądanie, musi nadejść ta chwila... Czasem w środku nocy. A jako że ma fotograficzną pamięć, do dziś powstają tatrzańskie pejzaże - podkreśla Maciej Mularczyk.

Ponadsiedemdziesięcioletni okres malarskiej twórczości Józef Mularczyk, absolwent krakowskiej ASP (1934-1939), rozpoczynał od malowania Karpat Wschodnich, Huculszczyzny. Fascynacja górskimi krajobrazami rozpoczęła się od widoków z Gorganów i Czarnohory, by w pełni rozkwitnąć w Tatrach. Do Zakopanego przeniósł się w 1955 r. Podjął wtedy pracę w szkole Kenara. Do Bochni przeprowadził się w 1974. Malował też nadmorskie pejzaże Jastarni, Łeby i Pucka.

Na wystawie, wśród 35 prac, znajdują się też trzy płótna autorstwa wnuczki Józefa Mularczyka, Urszuli Mularczyk, która godnie kontynuuje tradycje utrwalania piękna rodzimego krajobrazu.

Wstęgę przecinali: Mularczykowie, gaździna willi "Orla" i szef zakopiańskiego Oddziału ZP Henryk Krzeptowski-Bohac
Fot. Rafał Gratkowski


"Tygodnik Podhalański", 28.09.2006

Malarz Tatr


Józef Mularczyk
Willa "Orla" w Zakop[anem
- wystawa czynna do 15 grudnia


Stare dobre malarstwo. Józef Mularczyk był jednym z ostatnich, który tatrzańskie pejzaże malował z natury. Ze sztalugami wędrował po dolinach i szczytach. Obrazy zapomnianego nieco malarza oglądać można w willi "Orla" w Zakopanem.

Uczeń Władysława Jarockiego i Fryderyka Pastucha. Kolega Kantora i Zbrożanki. Pozostał wierny przedwojennej krakowskiej szkole koloryzmu, którą wyniósł ze studiów na ASP.
Zanim całkowicie oddał się Tatrom, fascynował się Huculszczyzną i morzem. Wtedy też oprócz malarstwa zajmował się grafiką i muzyką.

W 1955 r. przeniósł się do Zakopanego i został nauczycielem w szkole Kenara. Wtedy właśnie Tatry zaczęły królować w jego twórczości. Już jako jeden z nielicznych malował z natury i co dzisiaj wydaje się dziwne - chodził w góry ze sztalugami i przyborami malarskimi. Malował Tatry wprost. Barwne, zachmurzone, jesienne i zimowe, poranne i w zachodzącym słońcu.Zmienne. Nie unikał wyrazistych zestawień barwnych. Nie "tonował" odcieni. Kładł je śmiało obok siebie wyrazistymi pociągnięciami pędzla. Tej technice pozostał wierny do dnia dzisiejszego. Sędziwy, obchodzący w tym roku 90. urodziny - artysta maluje bowiem nadal i to z pamięci.

Józef Mularczyk mieszka obecnie w Bochni, ale niechętnie podróżuje. Dlatego też wystawę podczas Święta Ulicy Kościeliskiej otworzył jego syn i wnuczka, która poszła w ślady dziadka i też maluje. Jego obrazy przewędrowały cały niemal świat. W 1987 roku złożyły się na autorską wystawę w Towarzystwie Sztuk Pięknych w Krakowie. Teraz powróciły do Zakopanego, do willi "Orla", której właściciele mają nadzieję na stworzenie w niej stałej galerii sztuki.


"Gazeta Krakowska - Tarnowska", 22.09.2006

"Józef Mularczyk - 90-letni artysta"


Najdroższy sercu obraz - który namalował dla Stanisława Ferenca w Lęborku w 1949 roku
FOT. MAŁGORZATA WIĘCEK

Mimo że ma ponad 90-lat nadal tworzy. Maluje, wystawia, planuje. Józef Mularczyk to wszechstronny artysta: malarz, muzyk, lutnik, ale także pedagog. Z Bochnią związany jest od ponad trzydziestu lat. - Dziś nie wyobrażam sobie życia w innym mieście - mówi z przekonaniem.
Urodził się na Morawach 14 lipca 1916 roku. Uczył się wTarnowie, w tamtejszym Gimnazjum im. Kazimierza Brodzińskiego. Po maturze rozpoczął studia na krakowskiej ASP. Malarstwa uczył się w pracowniach Władysława Jarockiego i Fryderyka Pautscha.
Pierwsze obrazy poświęcił jednemu z najpiękniejszych zakątków Karpat Wschodnich - Huculszczyźnie.
Bywał tam zresztą bardzo często. Odwiedzał swojego dobrego przyjaciela - także malarza Norberta Okołowicza, który kierował Towarzystwem Przyjaciół Huculszczyzny. Po wojnie Mularczyk trafił do Lęborka. Malował, ale też pracował jako opiekun zbiorów historycznych. Dzięki niemu w miasteczku powstało muzeum.
WLęborku założył też szkołę muzyczną, którą prowadził przez trzy lata. W 1955 roku trafił do Zakopanego . Był nauczycielem w Państwowym Technikum Sztuk Plastycznych i Liceum Ogólnokształcącym. Wychował wiele pokoleń.
- Zakopane było przełomem w twórczości artysty. Dzięki niemu w pełni powrócił do malarstwa. Poddał się urokowi tatrzańskiego krajobrazu i szlachetnej prostocie sztuki podhalańskiej - wyjaśnia Jan Flasza, dyrektor bocheńskiego Muzeum im. Stanisława Fischera, organizator wielu wystaw artysty.

Przygoda z Bochnią

Do Bochni ściągnęli artystę Maria Bielawska, dyrektorka biblioteki i Stanisław Ferenc - przyjaciel z Lęborka. Był rok 1974. Zamieszkał w bloku, przy głównej ulicy miasta. W jednym z pokoi urządził pracownię.
- Dużo wówczas malowałem. Były to pejzaże ukochanych Tatr, ale też Bochni - wspomina artysta.
Szczególnie upodobał sobie okolice ulicy Trinitatis. Na swoich płótnach uwieczniał też zakątki Lipnicy Murowanej, Nieszkowic Małych oraz Pierzchowa. W Bochni powrócił do swoich morskich fascynacji. W latach 70. powstał cykl obrazów marynistycznych.
Salon w bibliotece

Nie tylko malował. To dzięki niemu przy bocheńskiej bibliotece organizowano salony artystyczno-literackie, czyli spotkania i prezentacje twórczości utalentowanych artystów.
- W samej bibliotece Józef Mularczyk miał zresztą wiele wystaw. Nasi czytelnicy mogli podziwiać jego wspaniałe dzieła także w ubiegłym roku podczas wystawy zorganizowanej z okazji 90. urodzin - mówi Anna Stolarczyk, starszy kustosz bocheńskiej biblioteki.
Większą wystawę, też z tej okazji, zorganizowało bocheńskie muzeum.

Otoczony górami

W Bochni żyje otoczony obrazami i pamiątkami przywiezionymi z ukochanego Zakopanego. Specjalne miejsce zajmują skrzypce, które sam zrobił w 1965 roku.
- Użyłem do ich wykonania drewna ze świerka znad Morskiego Oka - wyjaśnia artysta.
Na skrzypcach zagrał w Bochni podczas spotkania noworocznego, zorganizowanego 15 lat temu w miejscowej bibliotece. Jego znajomi, przyjaciele mogli wówczas usłyszeć kujawiaka oraz poloneza Ogińskiego "Pożegnanie Ojczyzny".
Specjalne miejsce w niewielkim mieszkaniu artysty zajmują także meble jego autorstwa. Przywiózł je z Zakopanego.

Zdrowe życie

Józef Mularczyk żyje w zgodzie z naturą. Zdrowo się odżywia, przestrzega diety.
- Jadam dużo ryb, unikam tłuszczów zwierzęcych. Bardzo lubię zieloną pietruszkę, szczypiorek. Przepadam za owocami - zdradza.
Codziennie pije przynajmniej 1,5 litra wody. Sporo w tej specjalnej diecie także ziół, wśród których specjalne miejsce zajmuje melisa i arcydzięgiel - litwor, oczywiście przywieziony z Zakopanego i hodowany w doniczce na parapecie.
Codziennie spaceruje. Zapewia, że dobra kondycja to efekt pokonywania dziesiątków schodów, a że mieszka na czwartym piętrze, ta gimnastyka jest pewną koniecznością.

Ukochane góry

Mimo ponad 90 lat Józef Mularczyk nadal tworzy. I wystawia. Kilka dni temu odbył się wernisaż prac artysty w zakopiańskiej galerii "Willa Orla" prowadzonej przez Elżbietę Samek-Czaplę. Józef Mularczyk wystawił tam najpiękniejsze górskie pejzaże. Wśród wielu gości nie zabrakło uczniów artysty. Był także chrześniak Jana Kasprowicza, 97-letni Franciszek Marduła, lutnik, z którym Mularczyk pracował niegdyś w Zakopanem. W tej chwili artysta przygotowuje się do kolejnych wystaw. Chce też malować. Już wie, że będą to górskie pejzaże. Ale wie też, że nie poprzestanie tylko na tym.


MAŁGORZATA WIĘCEK


"Tygodnik Podhalański", 21.09.2006
Święto Ulicy Kościeliskiej

Między starym a nowym


Posiady w "Orli" zgromadziły kilka pokoleń mieszkańców Kościeliskiej i wielu gości.
    Tu rodziła się historia Zakopanego, tu nadal toczy się życie z jego urokami i kłopotami. Ulica Kościeliska, zwana zakopiańską starówką, obchodziła swoje święto.

Stałe punkty programu - konkursy na najlepszy wypiek, najładniej ubraną gaździnę, najsmaczniejszą nalewkę, najładniejszy ogródek. Najważniejsze są jednak spotkania mieszkańców, wspólna zabawa, posiady, w które w każdej chwili włączyć się może kto chce. W tym roku było podobnie, choć skromniej. Jakoś rozsypało się zwiedzanie Kościeliskiej z przewodnikiem. W ostatniej chwili odwołany został konkurs na dorożkarza roku. Znakomicie za to wypadły posiady w willi "Orla", połączone z degustacją wypieków i otwarciem wystawy malarstwa Józefa Mularczyka. Nowi na Kościeliskiej gospodarze - państwo Czapla z Krakowa - szybko zasymilowali się ze swoimi sąsiadami i już od kilku lat czynnie razem z nimi świętują. Wydarzeniem towarzyskim był finał, na który do swojego szałasu "Skorusa" zaprosiła ciotka Bułeckula, czyli Zofia Karpiel Bułecka.


Zachowały się jeszcze elementy malowane przez samego Karola Kłosowskiego - willa Cicha.
Jest wtym świętowaniu urok dawnych zakopiańskich lat, gdy był czas na sąsiedzkie spotkania z dobrym jadłem, napitkiem, muzyką, gdy zartowano, plotkowano o sprawach błachych i poważnych, a udział w tym brali wszyscy. I mieszkający tu od pokoleń górale, i ich goście, wśród których byli zafascynowani nimi artyści, literaci, i zwykli śmiertelnicy, którzy chłonęli czar tej folklorystycznej mieszanki. Dzisiejsza Kościeliska nie przypomina tamtej ulicy. Coraz mniej jest przycupniętych chałupek, coraz więcej nowych domów, które choć niby w regionalnym stylu, tak naprawdę zaczynają dominować. Stare domy - parterowe z natury - giną też pod coraz wyższą modernizowaną ulicą, będącą jednocześnie krajową drogą tranzytową. -Jak byłam małą dziewczynką, to na jezdnię wychodziłam wprost - mówi Danuta Walkosz - a wcale nie byłao to tak dawno. Chyba na zawsze przepadła idea urządzenia tu żywego skansenu, czy zabytkowego deptaka, jaki mają inne historyczne miasta. Kilka zadbanych staraniem właścicieli domów to za mało. Coraz więcej jest tych rozlatujących się, przypominających rudery i zaniedbanych.
Najlepsze ciasto autorstwa Zofii Walczak

W ratowaniu ulicy miało pomóc właśnie świętownie na niej. Na pomysł Święta Kościeliskiej wpadła przed laty prawnuczka pierwszego zakopiańskiego restauratora Małgorzata Wnuk. Dzisiaj organizacją imprezy z większym i mniejszym powodzeniem zajmuje się Związek Podhalan. Niewiele jednak z tego wynika. Dawny charakter ulicy zanika. Być może świętowanie sprawi przynajmniej, że nie zginie duch ulicy i kiedyś sprawi, że ponownie stanie się ona centrum Zakopanego.




Tekst i fot. Anna Zadziorko


"Dziennik Polski", 19.09.2006
" Na Kościeliskiej "

"Bakaliowy śmietnik"

    Były pokazy najpiękniejszych strojów góralskich, degustacje nalewek i ciast, konkurs na najpiękniejszy ogródek.


Doroczne Święto Ulicy Kościeliskiej to nie tylko doskonała okazja do wspólnej zabawy, ale też popis umiejętności kulinarnych zakopiańskich gaździn. Nic dziwnego, że w piątkowy wieczór willa "Orla" zapełniła się miłośnikami wypieków wszelakich. Swoje wyroby pod ocenę jury wystawiły: Maria Świerk, Zofia Walczak-Baniecka, Bronisława Kula, Zofia i Józef Janik, Maria Janik, Maria Trzebunia, Zofia Majerczyk, Antonina Cudzich i Zofia Karpiel-Bułecka. Komisja nie miała łatwego zadania - punktowano osobno wygląd i doznania estetyczne, a osobno walory smakowe jabłeczników, serników, placków malinowych i tartoletek.
Po mozolnym podliczeniu punktacji okazało się, że zwyciężył "bakaliowy śmietnik" przygotowany w kuchni Zofii Walczak-Banieckiej. Na miejscu drugim uplasował się jabłecznik Zofii i Józefa Janików. Trzecie miejsce zdobyły: sernik z galaretką Marii Janik i placek malinowy Marii Trzebuni. Publiczność głośno domagała się kolejnych porcji "góralskiego rafaello" serwowanego przez Zofię Karpiel-Bułeckę, która tym samym zdobyła Nagrodę Smakosza. Jury zgodnie orzekło jednak, że ze względu na procentowe nasączenie ciasta, zajadać się nim mogą jedynie dorośli. Jury za pracowitość postanowiło też nagrodzić Marię Świerk, która na konkurs upiekła trzy rodzaje ciast.

Wyniki pozostałych konkurencji - jutro.

(RAV)



"Dziennik Polski", 16.09.2006
W willi "Orla"

Malarz Tatr

    Od wczoraj w willi "Orla" można oglądać obrazy Józefa Mularczyka, mieszkającego na stałe w Bochni, ale związanego z Zakopanem. Wystawa "Józef Mularczyk - malarz Tatr" została przygotowana z okazji 90. urodzin artysty.

- Malując pejzaż najczęściej staram się odtworzyć taki świat, przeżyty przeze mnie współcześnie lub uprzednio, którego przyszłe pokolenia nie odnajdą w swojej rzeczywistości - mówi o swojej twórczości Józef Mularczyk.
Gdy mieszkał w Zakopanem, ocalił w ten sposób od zapomnienia umierające tatrzańskie szałasy. Obrazy prezentowane w willi "Orla" pochodzą ze zbiorów malarza, a także Bożeny i Macieja Mularczyków oraz właścicieli willi "Orla".




(KOV)



"Dziennik Polski", 14.09.2006

Gazdowie zapraszają na Kościeliską!

    Najbliższy weekend w Zakopanem upłynie pod znakiem Święta Ulicy Kościeliskiej. Organizatorzy zapraszają do udziału w konkursach i wernisażach, zwiedzania pracowni artystów. Imprezie patronuje "Dziennik Polski".



Gazdowie z Kościeliskiej zapraszają do wspólnej zabawy. W konkursowe szranki staną m.in. fiakrzy.
Fot. Rafał Gratkowski

Święto Ulicy Kościeliskiej rozpocznie się w piątek o godz. 18 w willi "Orla" wernisażem wystawy obrazów o tematyce tatrzańskiej Józefa Mularczyka. W sobotę mieszkańcy Kościeliskiej i ich goście spotkają się o godz. 10 na mszy w Starym Kościółku. Po nabożeństwie dorożkarze przejadą w góralskiej paradzie na polanę państwa Janików koło willi "Koliba", gdzie odbędzie się konkurs fiakra roku. Na godz. 11.30 zaplanowano "Przezierackę skrzyni", czyli konkurs na najpiękniej ubraną gaździnę (dziedziniec przed "Kolibą"). Dzieci będą mogły brać udział w konkursie plastycznym zorganizowanym w szkole im. Antoniego Kenara, starsi wystartują w konkursie na najpiękniejszy ogródek. Popołudniową porą w "Szałasie Skorusa" na Lipkach odbędą się posiady góralskie.

W niedzielę wspólna zabawa przeniesie się na estradę pod Gubałówką. Tam od godz. 14 będzie można uczestniczyć w konkursie śpiewu pasterskiego, podziwiać najpiękniejsze swetry, obejrzeć występy zespołów regionalnych.

(RAV)



"Dziennik Polski", 18.04.2006
Willa "Orla"

Kościeliska dawniej i dziś

    "Architektura ulicy Kościeliskiej dawniej i dziś" była tematem prelekcji, której można było posłuchać w Wielką Niedzielę w zakopiańskiej willi "Orla". O zakopiańskiej starówce opowiadała Jadwiga Trojan, studentka Instytutu Studiów Regionalnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Niedzielne spotkanie to niezwykle interesu-jąca wycieczka najstarszą zakopiańską ulicą, ilustrowana zdjęciami dawnej i współczesnej Kościeliskiej

- Właśnie tutaj, w widłach potoku Cicha Woda i Młyniska narodziło się Zakopane - podkreśliła, rozpoczynając swoją prelekcję, Jadwiga Trojan i poprowadziła swoich gości na wycieczkę najstarszą zakopiańską ulicą, ilustrując opowieść zdjęciami dawnej i współczesnej Kościeliskiej. Można było zobaczyć m.in. najstarsze zachowane zdjęcie ulicy z 1860 roku, kiedy była jeszcze zwyczajnym, wiejskim traktem, zapoznać się z przemianami architektonicznymi zakopiańskiej starówki i posłuchać o ludziach tworzących jej historię - m.in. ks. Józefie Stolarczyku i Stanisławie Witkiewiczu. To właśnie od stojącej przy ul. Kościeliskiej willi "Koliba" rozpoczęła się historia stylu zakopiańskiego.




"Szło więc o zbudowanie domu, w którym by były rozstrzygnięte wszelkie wątpliwości co do możności pogodzenia ludowego budownictwa z wymogami bardziej złożonych i wyrafinowanych potrzeb wygody i piękna (...), który by dowiódł, że można mieć dom i mieszkanie w stylu zakopiańskim, będąc pewnym, że się dom nie zawali, być w nim zabezpieczonym od słot, wichrów i chłodów, wszelkie wygody, a jednocześnie być otoczonym atmosferą piękna nie gorszą od innych i w dodatku polską" - pisał w 1910 roku Stanisław Witkiewicz.

Wiele miejsca w swojej opowieści Jadwiga Trojan poświęciła rodom góralskim mieszkającym przy Kościeliskiej od pokoleń. Na koniec przypomniała słowa, którymi górali opisał Władysław Orkan: "Cóż za lud dziwnie jedyny! Cóż za orłowe postaci! Nie darmo drżały niziny, szepczące o nich: skrzydlaci".

Jadwiga Trojan przyznaje, że historia Zakopanego jest jej pasją

(KOV)

Zdięcia: Michał M. Kowalski



"Dziennik Polski", 12.09.2005
Zmagania fiakrów, konkursy wypieków

Święto Ulicy Kościeliskiej

    W sobotę w Zakopanem rozpoczęto dwudniowy festyn pod patronatem "Dziennika Polskiego". W ramach Jesieni Tatrzańskiej 2005 odbyło się Święto Ulicy Kościeliskiej, a w niedzielę pod Gubałówką - Święto Gór.

Na polance u państwa Janików przy Willi "Koliba" do konkursu na Dorożkarza Roku 2005 stanęli zakopiańscy fiakrzy

Tłoczno było w sobotę na polanie przy willi
"Koliba"

Mieszkańcy ulicy Kościeliskiej spotkali się najpierw w Starym Kościółku, gdzie odprawiono mszę świętą w ich intencji, a także z okazji 25. rocznicy powstania "Solidarności". W trakcie mszy przyrzeczenie złożyli nowo przyjęci członkowie Związku Podhalan Oddział Zakopane.

Po mszy złożono wiązanki pod Drzewkiem 100-lecia Góralskiego Ruchu Regionalnego, a także poświęcono pomnik "Świętej Trójcy", który po gruntownym remoncie został usytuowany już na nowym miejscu. Na dziedzińcu willi "Koliba" do konkursu "Przezieracka skrzyni" stanęły najpiękniej ubrane w góralskie stroje gaździny z ul. Kościeliskiej. Nieopodal, na polance państwa Janików rozegrano konkurs na "Dorożkarza roku 2005". Fiakrzy nie tylko pokazywali swe umiejętności w powożeniu i precyzję jazdy. Musieli też odpowiadać na często podchwytliwe pytania komisji. W willi "Orla" Ryszard Czapla powitał przybyłych na referat o architekturze ul. Kościeliskiej wygłoszony przez Jadwigę Trojan. Jurorzy oceniali najpiękniejsze obejścia i ogródki ul. Kościeliskiej, a także próbowali konkursowych ciast, wypieków i nalewek. W szkole "Kenara" dzieci i młodzież startowali w konkursach plastycznych "Ulica Kościeliska" i na projekt koszy i ławek dla rodzimej ulicy.

Fiakrzy nie tylko pokazywali swe umiejętności - odpowiadali też na pytania komisji

Ryszard Czapla powitał przybyłych na referat o architekturze ul. Kościeliskiej

Zwiedzano m.in. pracownię malarską Bronisława Kłosowskiego

W niedzielę pod Gubałówką odbyło się wręczenie nagród dla zwycięzców w poszczególnych konkurencjach. Zaprezentujemy ich we wtorkowym wydaniu "DP".

(RAV)

Zdjęcia: Rafał Gratkowski



"Gazeta Krakowska", 12.09.2005
Krzesane, przezieracka, parada, czyli wielki festyn na Kościeliskiej

Moskole i pącki z tegorocnej mącki

    Tu, na ulicy Kościeliskiej - twierdzą górale - zaczęło się tak naprawdę Zakopane. Przy niej stanął pierwszy kościół zakopiański, pierwszy cmentarz, pierwszy dom dla letników przyjeżdżających pod Tatry i pierwsza karczma góralska "U Wnuka", gdzie zawiązał się Związek Górali, późniejszy Związek Podhalan. Tu powstawały - najładniejsze, w stylu zakopiańskim stworzonym przez Witkiewicza - piękne wille, którymi do dziś zachwycają się przyjezdni i które wyróżniają Zakopane spośród innych miast polskich.

- Ulica Kościeliska to starówka Zakopanego, to przede wszystkim kawał historii miasta i mieszkających tu ludzi - mówi Kazimierz Gąsienica Byrcyn, który wraz z gośćmi odwiedzał w sobotę najstarszych mieszkańców najstarszej zakopiańskiej ulicy. - Zakopane najpierw zaczęło się rozwijać w rejonie Kuźnic, ale kto myślał dobrze, ten przenosił się stamtąd i osiedlał na południowych stokach Gubałówki. Zamieszkały tu same przednie góralskie rody, najlepsi nasi cieśle, przewodnicy, którzy tworzyli Górskie Pogotowie Ratunkowe, kłusownicy, polowace i dezerterzy, którzy uciekli z armii austriackiej. Tu tworzyła się nasza kultura i zwyczaje.

  Od kilku już lat, gdy nastaje jesień, mieszkańcy ul.Kościeliskiej sprzątają i ozdabiają swoje obejścia, ubierają się w odświętne stroje, ryktują konie i zaprzęgi, gaździnki pieką wyborne ciasta, gotują kwaśnicę, przyprawiają nalewki i zapraszają gości. Na wielkie Święto Ulicy Kościeliskiej.

  - Kraków ma swoją Floriańską, to i my chcemy mieć taką swoją ulicę. A że Kościeliska jest w Zakopanem najstarszą ulicą, a w dodatku piękna i jest co na niej pokazać, trzeba ją uczcić - podkreśla Jan Chyc. - Żeby ludzie w Zakopanem wiedzieli, co mają, a cepry, żeby wiedziały gdzie jej szukać i co na niej można znaleźć.

  A w sobotę choć co można było znaleźć na ul.Kościeliskiej. Gazdowie paradnie przejechali swoją ulicą, w konkursie na Dorożkarza Roku 2005 pokazali swoje umiejętności fiakierskie, gaździnki z Kościeliskiej zaprezentowały się w najpiękniejszych strojach, dzieci namalowały swoją ulicę, właściciele ogródków pochwalili się umiejętnościami ogrodniczymi, a w Willi Orla po prezentacji multimedialnej pt. "Architektura ul.Kościeliskiej dawniej i dziś" odbyła się prezentacja moskoli i pącków z tegorocnej mącki.

  - Nie ma chyba w Zakopanem lepszych gospodyń niż te z ul.Kościeliskiej - śmieje się Janina Komperda z Willi Orla". Proszę zobaczyć, placków i wypieków narychtowały tyle, że stołu zabrakło! A nalewki jakie! Każda inna, według specjalnego, tylko mieszkańcom ulicy znanego przepisu, np. wódka "Żabie Udka", czy wódka "Żabi Skrzek", nalewka "Pokrzep się Bracie".



Halina Kraczyńska


"Dziennik Polski", 09.09.2005

Jesień Tatrzańska 2005

    Święto Ulicy Kościeliskiej połączone ze Świętem Gór odbywającym się pod Gubałówką wpisało się już na stałe w kalendarz imprez kulturalnych jako Jesień Tatrzańska 2005.

Jak co roku jest to okazja do spotkań, konkursów, degustacji - a przede wszystkim: doskonałej zabawy. Na mieszkańców Zakopanego i ich gości w sobotę i niedzielę czeka moc atrakcji. Miło nam poinformować, że patronat prasowy nad dwudniową imprezą sprawuje "Dziennik Polski".

Będą konkursy dorożkarzy, gaździny z Kościeliskiej dadzą skosztować najwspanialszych ciast, smakosze znajdą oscypki i bundz.


Nie zabraknie góralskiej muzyki oraz pasterskich (i nie tylko) śpiewek. Do wspólnej zabawy zapraszają organizatorzy: zakopiański oddział Związku Podhalan, Starostwo Powiatu Tatrzańskiego, Wydział Kultury Urzędu Miasta Zakopane, Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. A. Kenara, Muzeum Tatrzańskie im. dr. Tytusa Chałubińskiego, Willa Orla - Elżbieta Samek i Ryszard Czapla, ks. prał. Stanisław Olszówka, zakopiańscy dorożkarze i rodzina Janików. Oby tylko pogoda dopisała!

(RAV)




"Dziennik Podhalański", 01.12.2004
V Jesienne Posiady pod Giewontem

Lata dwudzieste, lata trzydzieste

    W najbliższy piątek 3 grudnia w zakopiańskiej willi "Orla" ruszy najprawdziwsze... kasyno! Zamiana w jaskinię hazardu nastąpi za sprawą rozpoczynających się V Jesiennych Posiadów pod Giewontem. Organizatorem i gospodarzem imprezy, która potrwa do niedzieli 5 grudnia, jest firma projektowa "Archeton" z Krakowa.

- Posiady co roku mają swoją oryginalną, niepowtarzalną formułę. Tym razem wszystko odbędzie się w konwencji lat 20., lat 30. Goście przeniosą się nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni - do Ameryki - zaznacza Iza Zych z "Archetonu".

Impreza stała się już tradycyjną formą spotkań pracowników Archetonu z przedstawicielami firm współpracujących. W tegorocznej jesiennej imprezie udział weźmie prawie 40 uczestników z całej Polski.

Oprócz kooperantów zaproszono także reprezentantów firm działających w branży architektoniczno-budowlanej, członków władz zakopiańskich, przedstawicieli szkolnictwa, nauki i kultury.

Przebieg trzydniowego spotkania podzielono na dwie części: wykłady i dyskusje panelowe oraz część rozrywkową. W pierwszej uczestnicy będą mogli zapoznać się z najnowszymi technologiami i rozwiązaniami stosowanymi w budownictwie jednorodzinnym. Swoje wyroby zaprezentują przedstawiciele firm: Sokółka Okna i Drzwi SA, Braas, Xella i Sopro. W części rozrywkowej zaplanowano między innymi szaloną sannę, ognisko i noc w jaskini hazardu. Willa "Orla" zmieni się na kilka godzin w najprawdziwsze kasyno. Jeśli gościom nie uda się wygrać oszałamiającej kwoty pieniędzy, dowiedzą się przynajmniej "jak się to robi w Chicago"...
(RAV)


"Dziennik Podhalański", 18.10.2004
"Orla" reprezentowała Podhale

Zakopiańska wizytówka w stolicy


    W zorganizowanym w Warszawie I Kongresie Samorządowców Polskich wizytówką Podhala była ekipa zakopiańskiej willi "Orla". Jak w gmachu Sejmu RP prezentowano nasz region - opowiada Elżbieta Samek-Czapla (na zdjęciu).


W miniony weekend Towarzystwo Inicjatyw Gospodarczych i Edukacyjnych oraz Klub Polskiego Samorządowca zorganizowały I Kongres Samorzą-dowców Polskich. Dwudniowej imprezie, odbywającej się w gmachu Sejmu RP oraz w "Domu Polonii", przyświecało hasło "Aktywne władze samorządowe kreatorem dobrobytu lokalnych społeczności". Podhale reprezentowała w stolicy m.in. ekipa z zakopiańskiej willi "Orla".

Wiodącymi tematami pierwszego kongresu były: polskie samorządy w zjednoczonej Europie, rolnictwo, gospodarka żywnościowa i ochrona środowiska, organizacja, zarządzanie i finanse samorządowe, turystyka, kultura. Na obradach zjawiło się ponad 300 osób.

- Kongres Samorządowców Polskich ma na celu stworzenie forum dyskusyjnego z ekspertami z poszczególnych ministerstw, wymianę doświadczeń, a przede wszystkim - silniejszą integrację polskich samorządowców - podkreślali organizatorzy.


fot. Rafał Gratkowski


Zadowolenia z zaproszenia do reprezentowania Podhala nie kryli właściciele Willi "Orla": Elżbieta Samek-Czapla i Ryszard Czapla.
- Naszą barwną góralską wizytówkę na kongres przygotowałam w klimacie złotej tatrzańskiej jesieni. W nawiązaniu do dziedzictwa kulturowego wykorzystałam zabytkowe przedmioty kultury materialnej, które nie tylko przypominają o latach minionych, ale tym razem posłużyły jako oprawa oryginalnych potraw podhalańskich - mówi artysta plastyk Elżbieta Samek-Czapla.
Góralki z willi "Orla", ubrane w oryginalne stroje, częstowały gości moskolami z masłem czosnkowym, oscypkami i bundzem. Nie zabrakło też specjalności kuchni - kruchego jabłecznika.
Mam nadzieję, że tatrzańskie smakołyki, połączone z urokiem góralek, zostaną na długo w pamięci uczestników kongresu - uśmiecha się Elżbieta Samek-Czapla.
(RAV)


"Dziennik Podhalański", 15.09.2004
Pod patronatem "Dziennika"

Święto ulicy Kościeliskiej

Konkursy, parady, wernisaże i wyśmienita zabawa


    Czas przygotować przepisy wypieków, dokończyć swetry i zaplanować repertuar na konkurs śpiewu pasterskiego: zakopiański oddział Związku Podhalan po raz kolejny organizuje bowiem dwudniowe Święto Ulicy Kościeliskiej.


Miło nam poinformować, że "Dziennik Podhalański" objął to wydarzenie patronatem medialnym. Wśród współorganizatorów są: Starostwo Powiatu Tatrzańskiego, Wydział Kultury Urzędu Miasta Zakopane, Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara, Muzeum Tatrzańskie im. dr. Tytusa Chałubińskiego, Pensjonat "Orla", ks. prał. Stanisław Olszówka oraz zakopiańscy dorożkarze.

Impreza odbędzie się w weekend 25-26 września. Rozpocznie ją o godz. 10 w sobotę msza w Starym Kościółku w intencji wszystkich mieszkańców ul. Kościeliskiej. Po nabożeństwie będzie można zwiedzić zakopiańską nekropolię - Stary Cmentarz na Pęksowym Brzyzku. Oprowadzać będą: Jan Karpiel-Bułecka i Kazimierz Gąsienica-Byrcyn.

O godz. 11 odbędzie się uroczystość zasadzenia symbolicznego drzewka z okazji przypadającego na ten rok 100-lecia góralskiego ruchu regionalnego.

 

Do godz. 13 będzie można zwiedzać pracownie twórców ludowych i profesjonalnych, którzy upodobali sobie ul. Kościeliską. Dorożkarze przygotowali paradę najpiękniejszych pojazdów oraz konkurs "Dorożkarza Roku 2004". Konkurencje rozegrane zostaną na Drodze do Rojów o godz. 12.

Gaździny staną natomiast (o godz. 11.30) do konkursu na najpiękniej ubraną przedstawicielkę stanu góralskiego. "Przezieracka skrzyni" odbędzie się przed willą "Koliba". Jury oceniać będzie też najpiękniejsze ogrody w ramach konkursu "W moim ogródecku kwiotek na kwiotecku". Dzieci z kolei, w godz. 11.15-14, zaproszone zostaną do konkursu plastycznego "Ulica Kościeliska", prowadzonego w szkole "Kenara". Odbędzie się również konkurs na projekt koszy i ławek przy ul. Kościeliskiej. Na godz. 13 w szkolnej galerii "Strug" u "Kenara" zaplanowano wernisaż wystawy fotograficznej Mariana Mitana - natomiast w pensjonacie "Orla" rozegrany zostanie konkurs wypieków "Moskole i pącki z tegorocnej mącki".

Równie atrakcyjnie przedstawia się plan niedzielnych imprez. O godz. 14 rozpocznie się konkurs na najładniejszy sweter góralski, a o 14 - konkurs śpiewu pasterskiego "Nie będę jo pasła za kwaterkę masła" zaplanowany w trzech grupach wiekowych: dzieci, młodzieży i dorosłych, zarówno solo jak i w grupach śpiewaczych. Nie zabraknie degustacji oscypków, żętycy i bundzu.

(RAV)


"Tygodnik Podhalański", 22.04.2004

Wiosenne posiady architektów


    Górskie manewry, degustacje światowych kuchni, a przy okazji rozwiązania systemowe od fundamentów po elewacje. Już po raz czwarty Archeton organizuje Posiady pod Giewontem.


Znana krakowska firma już na dobre wrosła w zakopiański krajobraz nie tylko dlatego, że ma tu własny dom pracy twórczej w willi Orla. Od czterech lat dwa razy w roku organizuje spotkania firmowe, połączone z prezentacjami nowinek technicznych, stosowanych w budownictwie i projektowaniu domów. Jako że prezentacje są otwarte, uczestniczy w nich także zakopiańskie środowisko architektów.
Powiększenie

Tegoroczne wiosenne Posiady pod Giewontem rozpoczną się w piątek 23 kwietnia i potrwają do niedzieli. W programie - oprócz bardzo pomysłowych zabaw - prezentacja firmy Optiroc, inteligentnego systemu EIB, wad i zalet termoizolacji z celulozy oraz hydroizolacji, a także nowej technice sprzedaży projektów.

 

(aza)


"Dziennik Polski" , 17.11.2003

Posiady architektoniczne

    W zakopiańskim Ośrodku Wypo-czynkowo - Szkoleniowym "Willa Orla" spotkali się przedstawiciele firm budowlanych i architektonicznych na IV Jesiennych Posiadach pod Giewontem. Organizatorem i gospodarzem trzydniowej imprezy była firma projektowa Archeton z Krakowa.

W spotkaniu udział wzięło 70 uczestników z całego kraju. Poznawali tajniki profilowania blach cienkich, różne typy zadaszeń basenów, a także sposoby kompaktowej przebudowy poddaszy.
Przedstawiciele specjalistycznych firm zaprezentowali swoje wyroby, m.in. izolacje samoprzylepne, okna i drzwi nowej generacji.
Powiększenie
W piątkowy wieczór nastrojową gawędę o zbójnikach zaprezentował zakopiański Teatr Słowa. W sobotę przy muzyce kwartetu jazzowego Wojtka Rubisia "The flaings carpets" bawiono się w chałupie góralskiej u Adama Gąsienicy-Makowskiego w Murzasichlu.

 

(RAV)



"Dziennik Polski" , 14.11.2003
Jesienne Posiady

Architektura, magia i jazz po góralsku

    Dziś w zakopiańskim Ośrodku Wypo-czynkowo - Szkoleniowym "Willa Orla" rozpoczną się IV Jesienne Posiady pod Giewontem. Organizatorem i gospodarzem imprezy, która potwa do niedzieli, jest firma projektowa Archeton.

Posiady stały się już tradycyjną formą spotkań pracowników Archetonu z przedstawicielami firm współpracujących. W tegorocznej jesiennej imprezie udział weźmie prawie 70 uczestników z całego kraju. Oprócz kooperantów zaproszono także reprezentantów firm działających w branży architektoniczno-budowlanej.
Program spotkania podzielono na dwie części: wykłady i dyskusje panelowe oraz część rozrywkową.
W pierwszej uczestnicy będą mogli zapoznać się z najnowszymi technologiami i rozwiązaniami stoso-wanymi w budownictwie jednorodzinnym.
O 20.30 rozpocznie się ceremonia listopadowej nocy, czyli magiczna wieczerza przy świecach. Zjawią się na niej psotnice, mamuny, topielice, strzygonie i dziwożony.
W sobotę wszyscy wspólnie będą śpiewać i grać w chałupie góralskiej u Adama Gąsienicy-Makowskiego w Murzasichlu, odbędzie się m.in. konkurs interpretacji muzycznych i wspólne śpiewogranie. Specjalnie na tę okazję zagra kwartet jazzowy Wojtka Rubisia "The flaings carpets".



(RAV)



Tygodnik Podhalański, 14.11.2003

Architektura, magia i jazz

    W najbiższy piątek 14 listopada w zakopiańskim Ośrodku Wypoczynkowo - Szkoleniowym "Willa Orla" rozpoczną się IV Jesienne Posiady pod Giewontem. Organizatorem i gospodarzem imprezy, która potwa do niedzieli 16 listopada, jest firma projektowa Archeton.
Już po raz kolejny prezes Archetonu Ryszard Czapla zaprasza pod Tatry szerokie grono współpracowników i przyjaciół firmy. Posiady stały się tradycyjną formą spotkań pracowników Archetonu z przedstawicielami firm współpracujących. W tegorocznej jesiennej imprezie udział weźmie prawie 70 uczestników z całego kraju. Oprócz kooperantów zaproszono także reprezentantów firm działających w branży architektoniczno-budowlanej, członków władz zakopiańskich, przedstawicieli szkolnictwa, nauki i kultury oraz dziennikarzy.